Jan Kochanowski siedzi pod lipa i cierpi, bo juz od dluzszego czasu nie mial natchnienia. Wtem zobaczyl unoszaca sie nad nim muze i wola:
- Wena! Wena! chodzno tutaj!
Wez mi cos podpowiedz, bo mnie skreci. Dzieciaki w szkole nie beda mialy sie o czym uczyc jak czegos nie napisze. Wena pochylila sie do ucha i cos zaszeptala. A Janek na to:
- Spadaj, to juz bylo! Wymysl cos lepszego.
Wena znow sie nad nim pochylila, zaszeptala, a Kochanowski znowu:
- Wena nie cuduj tylko cos wymysl, bo ci przywale.
Muza znow sie nad nim pochylila i znow zaszeptala.
Na twarzy Kochanowskiego zajasnial usmiech i mowi:
- Ty wiesz co, ze to moze byc dobre.
Z blyskiem w oku krzyczy spod lipy w strone dworu:
- Urszulka! Chodzze predziutko do tatusia... (452) Jan Kochanowski siedzi pod lipa i cierpi, bo juz od dluzszego czasu nie mial natchnienia. Wtem zobaczyl unoszaca sie nad nim muze i wola:
- Wena! Wena! chodzno tutaj!
Wez mi cos podpowiedz, bo mnie skreci. Dzieciaki w szkole nie beda mialy sie o czym uczyc jak czegos nie napisze. Wena pochylila sie do ucha i cos zaszeptala. A Janek na to:
- Spadaj, to juz bylo! Wymysl cos lepszego.
Wena znow sie nad nim pochylila, zaszeptala, a Kochanowski znowu:
- Wena nie cuduj tylko cos wymysl, bo ci przywale.
Muza znow sie nad nim pochylila i znow zaszeptala.
Na twarzy Kochanowskiego zajasnial usmiech i mowi:
- Ty wiesz co, ze to moze byc dobre.
Z blyskiem w oku krzyczy spod lipy w strone dworu:
- Urszulka! Chodzze predziutko do tatusia... (452/2920)

Rok wtedy dobry bedzie, jak sie w maju zawiaza zoledzie. (1600) Rok wtedy dobry bedzie, jak sie w maju zawiaza zoledzie. (1600/1965)



Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”